TUKS "Sokół Mechanik"
  Rejs 04.05.09
 

Zgodnie ze "świecką tradycją", wieloletnią już zdecydowanie, po zebraniu zainteresowanych Szczurów lądowych, wyjechałem... późną nocą!!!



Tuż przed wyruszeniem w trasę: Jagi, Karii i Marti... nieświadome monotonii drogi, korków i konieczności tolerowania sternika /!!!! ../ z wdziękiem powstrzymują oddech



Chwila przerwy / Ostrów Mazowiecka - naleśniki, jadam tu od lat / .... już widać pierwsze objawy paniki.... to charakterystyczne podparcie łokiciem!!!! Standardowa oznaka wzmacniania kontaktu ze stałym podłożem.... a ma bujać!!!!



Nie jest źle, pierwsze oglądanie wody wypadło chyba obiecująco... można więc wystawiać blade jeszcze członki na działanie słońca.



Początek każdego rejsu to apel.... czyli ponad 140 osób, ustawionych wachtami, na przeciwko sternik odpowiedzialny za kondycję i morale swoich podopiecznych.



Mimo niewątpliwego wybrakowania natury w kolory zielone, Marina Bełbot Jacht Czarter, wita nas wzorowym przygotowaniem swojej flotylli, niczym obiecywane obiekty na EURO 2012!!!



Rekreacyjny charakter rejsu nie oznacza totalnego bezrobocia dla załogantów. Pod moim nadzorem uczą się "sznurkologii"... bardzo przydatnej i w domu, gdy trzeba coś przywiązać... skutecznie i elegancko oraz "zamotać" przewód od ładowarki!!!



Tak na początek: przymierzamy, przeraźliwie jaskrawe i celowo widoczne kamizelki... nieodzowne podczas pływania oraz doskonale "docieplające" zbyt cieniusieńkie kurteczki domowe.



Standardowo, wzorcowe przygotowanie jachtu to doskonała okazja by zweryfikować pojęcie ZAUFANIA... wg. Stalina!!! czyli dokładnie i bez pospiechu przeliczam i sprawdzam całe wyposażenie jednostki, która po powrocie tak... w ramach zaufania....



Jak widać, morale Jagody, niczym w stadninie, zwiewne i ponętne... ze wszech miar działać zaczyna



Martyna, nie kryjąc zadowolenia, końcową ocenę z lekka przysłoniła, odpowiedniej wielkości, "stabilizatorami panoramicznymi".... Rewela... włosy oczywiście???



Karolina, ze spokojem próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości, zaokularowej... tak jakoś




a... Karol i Filip, będą ich ubezpieczali duchowo, jedynie



By sprostać wymogom natury i móc bezpiecznie z nią współegzystować, mam kolejną sposobność zamienić swoją cierpliwość... na prostowanie... błędów...... powiedzmy, "współczesności", których na środku jeziora żadnym sposbem nie udaje się zamaskować.



"Dalba" w Giżycku to miejsce postoju i możliwość zorganizowania apelu rozświetlanego słoneczkiem i nieco zaspanymi "pysiami" , tuż przy wejściu do kanału.



Czapka zimowa, kurtka zimowa, mina marsowa.... a "dzielne załoganty" już za sterem, usiłują pod moim nadzorem okiełznać 7 metrów i ponad 2000 kg "frajdy"!!!



Nam przechyły nie straszne.... i wieloczłonowa ozdoba jachtu nieśmiało prezentuje się na deku



W trakcie postoju obiadowego uruchamiamy "zmywarkę" ,model ekologiczny w kalsie energetycznej "spóźnione przybycie".



Podstawą prowadzenia jachtu jest stała weryfikacja teorii z praktyką, czyli spotkania kadry.... obiad "się robi" a my zaklinamy pogodę i planujemy kolejny postój. Te dwa w czarnych czapkach  to "BOSSSE".



a te "czy", to kochaniusie córusie, mamusie i tatusie... coś wypatrują



Karolina z Martyną z dużą lekkością poruszają się w kambuzie i chyba na dobre opanowały przygotowywanie posiłków.... kosztem wolnego od mycia garnków i noszenia wody



Nasz "Jacht-bar" działa tym szybciej, im szybciej spalamy kalorie, a piętrzące się sterty kanapek, podlegają bardzo wnikliwej kontroli... "sanepidu" wzrokowego.



By tradycji przyjść z pomocą, przy zalewającej nas fali totalnego "zleniuszenia", rozpalamy ognisko i z nostalgią wsłuchujemy się w dźwięki szant, cichutko mrucząc znajome słowa /oczyswiście, nie wszyscy.../

 .... od spóźnienia na apel rozpoczęła dzień wachta i.... w okolicy obiadu, będzie miła możliwość wykazać się umiejętnością zmywania wszystkich obozowych naczyń i garów! Chyba ze względów pedagogicznych nie będzie to jedyna kara... oj nie będzie!!!



.... zieloniutkie miejsce na wachtę, na moją wachte,  która dziwnym to sposobem zapomniała stawić się o wyznaczonej godzinie. Ciekawe, czy w innej rzeczywistości zaczeka: kierownik, pociąg... znajomy???



... przed zmywaniem wzmacniamy siłę i motywacje do bycia lepszym pagajując, miast z gracją śmigać pod żaglami.... tak na lenia



Karolka też stara sie wykazać... dopingowana przez nocnych towarzyszy wielogodzinnych dysput



Niestety mam miękkie serce i powracam do klasyki kształtowania postaw żeglarskich: woda pod nami, wieje, szkwali i z lekka kapie, więc obowiązkowo w kapokach i blisko siebie... bo cieplej!!!



Głód i wyziębienie to nie powód by "stracić kontakt z rzeczywistością"... komórka w łapkę, każdą.....i morale z mety rośnie!!!



W przystani AWF w Wilkasach, cywilizacja to.... dostęp do ciepłej wody, co w znaczący sposób podnosi koloryt rudego, świeżo-malowanego.



Urywki życia, czyli jak wielkie może być nasze szczęście gdy innym jest źle!!!! Nad wyraz szeroki uśmiech Pawła, dobitnie oddaje bogactwo nastrojów wachty spoglądającej na ogrom naczyń do zmywania... po apelu spóźnionym

W nocy to się działo i wiało... deszczowo i kolorowo, zimno i... część wachty spóźniła się na apel więc.... zmywak!!! Mimo wielkich planów nastawiania budzików, zamawiania "zegarynki" i.... innych wymyślnych technik, zbyt późne ułożenia swego ciała w pozycji poziomej bez dotykowego kontaktu z komórką, zamienia się na nieodwracane skutki. Pociąg odjechał.

W związku z silnym wiatrem nasze wypłynięcie do Sztynortu nastąpi w okolicach godziny 12.00, teraz nauczanie węzełków.

Już w Sztynorcie i to bez problemów, gdyż po podjęciu decyzji o wypłynięciu o 14.00, siła wiatru i zafalowanie idealnie odpowiadały naszym oczekiwaniom i potrzebom. To sie nazywa centralne sterowanie... znaczy Artur i Czarek. Porcja pożywnego ryżu dodała wigoru naszym myślom i posiedliśmy siły do rozmyślań ogólnobytowych.

... a tu nastąpiła niewielka "przerwa techniczna" z powodu: mycia, sprzątania, pakowania, zdawania i transportu posilanego naleśnikami, ot co!!!



Tak właśnie wraca się do podstaw fizyki, /którą to dziedziną nauki, starałem się tłumaczyć, na tę właśnie chwilę "zbaraniałym" załogantom, wiele prostych zjawisk/ by drastyczna minimalizacja powierzchni poddanej działaniu zimnego wiatru, szybciutko zamieniła się na wzrost ciepłoty własnej.... 



Uroki nocy, rozświetlanej orlenowskimi neonami, zdają się wskazywać części mojej wachty wystarczająco silne współrzędne by... powracać  nad ranem



... i "walnąć się" na pierwszej wolnej przestrzeni,



i mieć możliwość zastąpienia budzika, dokuczliwymi promieniami porannego słoneczka, na stałe wykrawającego w naszej świadomości rozświetlony Sztynort.... w czasie apelu.



Na okoliczność sesji fotograficznej.... desygnowaliśy naszą "bardzo silną reprezentację"



  SZESCIORO WSPANIAŁYCH.... młodych - z pewnością, grzecznych - czasami, marudzących - częściej, zadowolonych - na koniec i całych.... niwątpliwie. Znaczy - skuces!!!



Po bardzo punktualnym rzuceniu cum i... szybciutkim pościgu odpływającego jachtu, z pewnej odległości szacujemy rozpiętość "Władzy Artura". Kupa podopiecznych!



"Szmaty" w górze.... kawę poproszę. Tylko kilka dni namolnego powtarzania tej "procedury" i liczba "siorbaczy" zrównała się z liczbą załogi... i ten zniewalający smak. Szkoda, że Was tu nie było.



Nasz ostatni posiłek, znaczony był wiegachnymi schaboszczakami... które znacząco nas "spęczyły".



Jeszcze tylko mycie nóżek, założenie drugiej pary skarpetek / na 2 posiadane /i... ponad 500 km, wspominania, zapominania, wzdychania oraz... planowania powrotu



mimo nocy ciemnej i sekund, które coraz ważniejszymi stać się mogą.

 
  Buźka, jesteś 60275 odwiedzający mechanik  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=